26 lipca 2019
Pamiętam, że to było dla mnie nowe, gdy kiedyś to uslyszalam czy przeczytałam, NIC NIE DZIEJE SIĘ BEZ PRZYCZYNY. Ale to jeszcze nie był moment, który mną wstrząsnął. Tym momentem była chwila, gdy dowiedziałam się (a może bardziej- przypomnialam sobie) , że TO MY SAMI TWORZYMY NASZĄ RZECZYWISTOŚĆ... To był szok dla mnie. Tego nie umiałam przyswoic od razu. Z tym nie umiałam się pogodzić długo.....
JAK TO????? To ja sama wywołałam pewne trudne zdarzenia w moim życiu??? To ja sama zaprosiłam do swojego życia osoby, które mnie w jakiś sposób skrzywdziły??? To moje postępowanie i moje widzenie świata sprowokowaly pewne sytuacje????? Nie pojmowałam tego....
Tak łatwo oskarżać innych. Obwiniać ich za zło w naszym życiu. Za nasze kłopoty, niepowodzenia, konflikty, wypadki. To obwinianie innych pomaga nam bardzo. Ale to nie jest prawdziwa kolej rzeczy. Bo wierząc w taki układ świata, oddajemy innym władzę nasnad naszym życiem, a sobie dajemy stale prawo do narzekania, stękania i umęczania się.
Więc stało się.... po wcale niedługim czasie ja już WIEDZIAŁAM I CZUŁAM, że TAK JEST. To my jesteśmy twórcami/ kreatorami WSZYSTKIEGO, CO NAS W ŻYCIU SPOTYKA. 🌷🌷🌷 To ogromna odpowiedzialność. I jednocześnie nasza wolność🌈🌈🌈
Ostatnio jestem z mężem na spacerze. 😊 Nasza Kala kochana labradorka 💗biega wesoło obok nas. W pewnej chwili bawiac się z innym psiakiem wpadła w swoim radosnym szale na mnie. Podcieła mnie. Uderzyła z impetem swojego 34 kg ciała w moje operowane pół roku temu kolano. Zabolało, ale ja też w radości swojej cieszyłam się widokiem jej tak bardzo rozbrykanej. Minęły 2 dni i zaczęłam odczuwać skutki tego zderzenia. Kolano boli, spuchło, unieruchomilo mnie.. To dla mnie stres i duże obciążenie. Po 2 miesiącach od tej operacji odważyłam się i ruszyłam z kijkami i ćwiczeniami i basenem. Już czułam się sprawna, coraz bardziej sprawna. I to była ogromna radość dla mnie!!! Nareszcie....
Jedbak wypadek sie zdarzył. Ani przez chwilę nie miałam pretensji, że Kala mi to zrobiła. Bo ja już wiem, że to prawo działa inaczej. To ja przywołałam to zdarzenie, by załatwić coś swojego. To ja (Dusza moja) tego chciała. To zwalnia psa z odpowiedzialności za moje "nieszczęście". A nakłada na mnie teraz odpowiedzialność znalezienia przyczyny tego. DLACZEGO przywołałam to w moim życiu??? Co chcę sobie tym załatwić????
Więc okladając to kolano smalcem gęsi 😁 i niestety odczuwając duży ból i unieruchomienie, wiem, że to też jest po coś. Teraz tylko chcę się dowiedzieć PO CO. I to będzie początek dalszej pracy że sobą i nad sobą... kolejny etap ODKRYWANIA JAKIM CUDEM JESTEM💗☀️☀️☀️
z Miłością 💗

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz