sobota, 21 września 2019

Kiedyś myślałam, że..

6 sierpnia 2019
Kiedyś myślałam, że....
Kiedyś myślałam,że gdy tylko pracuje się ze sobą i nad sobą, to...już się nie choruje...myliłam się.
Kiedyś myślałam, ze gdy kroczy się świadomie Drogą Rozwoju to....nie upada się.....myliłam się.
Kiedyś myślałam, że będąc tak "daleko" w rozwoju,nie czuje się smutku...myliłam się.....
Tak.Moje wyobrażenie świata zmienia się wraz ze mną. 
Dziś już wiem, że wszystko jest po coś. Że nawet osoba "oświecona" choruje, zapada na raka, ma stany trudne, upada,,czuje smutek czy złość...Kiedyś wstydziłam się tego,że tak mam, bo myślałam, że już nie powinnam. A fakty były takie, że robiąc tak dużo, intensywnie "sprzątając " w moim życiu, Sercu i głowie....wiele spraw prostowało się. A jednak przedużo  wypływało na jaw do załatwienia. I czułam zmęczenie tym, czasami zniechęcenie, czy może bardziej niecierpliwość. Oczekiwania moje były duże - już powinno być lżej, łatwiej, lepiej. A było różnie
To, czego ostatnio doświadczam w życiu, to długi, wspaniały,choć z licznymi potknięciami,okres AKCEPTACJI. Wszystkiego. Siebie, innych, różnych sytuacji i stanów.Akceptacja życia takiego, jakie jest.Akceptacja siebie takiej, jaka jestem  Przez to akceptacja innych ze słabościami i upadkami,zwątpieniami i wadami.
"Pozwól sobie na niespełnianie własnych oczekiwań".....MOCNY PIĘKNY PRZEKAZ♥
Pokochaj siebie, zaakceptuj swoje słabości,ukochaj siebie najpiękniej jak umiesz, w chwilach, gdy nie jesteś cudowna, wspaniała,uśmiechnięta, ale jesteś smutna, rozzłoszczona, gdy chorujesz, gdy brakuje ci cierpliwości,gdy jesteś słaba, gdy nie masz siły iść dalej, gdy jesteś leniwa, gdy nie chcesz, gdy widzisz swoje zmarszczki,gdy masz nadwagę, gdy po raz kolejny nie umiesz ruszyć z dietą, gdy zabierasz się za jogging, by po kilku zaledwie dniach odpuścić,,
POKOCHAJ, UKOCHAJ i PRZYTUL SIEBIE TU I TERAZ  TAKĄ, JAKA JESTEŚ 
Nie wymagaj od siebie, że będziesz ZAWSZE,....ze STALE....że przecież Ty NIGDY......że Ty nie możesz....że Ty nie powinnaś.....UKOCHAJ SIEBIE 
Doświadczam trudnych stanów fizycznych. Po 3 latach mega intensywniej pracy ze sobą moje ciało się rozsypało. Tak dużo bólu ujawniło się. Takie spustoszenie wyziewa z moich komórek. Czuję to, jak bardzo moje ciało fizyczne jest zmęczone tym, czego doświadczyło przez te 49 lat. Strach,skrywana złość, rozczarowanie, zbyt wysokie wymagania, oczekiwania wobec siebie, które nie dawały mi odetchnąć ....I żal i ból, zalęknienie i nadzieję....te nieujawniane emocje znalazły "schronienie" w różnych zakamarkach mojego ciała. Teraz, gdy mam akceptację, by zaopiekować się sobą, moje ciało się rozpadło po to, by (w co głęboko wierzę) POZBIERAĆ SIĘ w jeszcze wspanialsza formę 
Dzięki tej "rozsypce" odkrywam w sobie Miłość do siebie. Miłość, która kierunkuje i motywuje mnie na działanie i zaopiekowanie się sobą. Jeszcze nigdy w życiu z taką radością i determinacją i oddaniem nie dbałam o to, co jem, jak się poruszam,ile pracuję,ile snu mam. Organizuję sobie mój czas w zupełnie inny sposób. Czas na pracę, którą uwielbiam i bardzo sobie cenię. Czas na odpoczynek i moje pasje. Czas na regenerację , czyli masaże, ćwiczenia, bez forsowania. Nie robię nic przeciwko sobie.Jestem ze sobą i dla siebie 
Akceptując WSZYSTKO, otwieramy się i płyniemy z nurtem. Nie tracimy energii płynąc "pod prąd"...
Nie wiemy do jakich wspaniałości może nas zaprowadzić obecna , może trochę trudna chwila .... otwórzmy się i doświadczajmy💗
Najlepsze jeszcze przed nami !!!
Z MIŁOŚCIĄ 
Jola 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz