Czasami dopada nas poczucie bezradności. Obezwładniające, męczące i umęczliwe. Paraliżujące. Bezwstydne. Złe. Okrutne. Odbiera nam moc, chęć, nadzieję. Sprawia, że zapominamy o tym, że jesteśmy tu, by doświadczać. Że życie, czas to iluzja, która jest nam potrzebna, by wzrastać....Zapominamy, że to nasze życie to tylko chwila z perspektywy czasu , Kosmosu....Wierzymy, że to sytuacja bez wyjścia. Wierzymy, że tu i teraz będzie trwało wiecznie.Ale....to też iluzja. To nieprawda. Ta niemoc wynika z faktu, że zapomnieliśmy, ze błędnie uwierzyliśmy ułudzie...
Prawda jest taka, że nie na wszystko i wszystkich mamy wpływ. Trudno to przyjąć, ale tak jest.
Prawda jest taka, że pomimo całej beznadziejności, którą może w tej chwili czujemy, ta chwila już przemija, nadchodzi następna i następna, a wraz z nimi nowe spojrzenie, nowy wiatr, nowa myśl, nowy pomysł.
Prawda jest taka, że najlepszą drogą jest nie oceniać. Ani sytuacji, ani ludzi.....Nie oceniając nie identyfikujesz się z tym, nie stajesz się tym. Jesteś obok, obserwatorem, co dalej oznacza nie wchodzisz w emocje, jest łatwiej przejść przez nie....
Bezradność pokazuje mi, że w tej chwili brakuje mi dystansu, zdrowego dystansu....
Bezradność uczy mnie pokory, że nie na wszystko mam plan, że nie w mojej mocy jest uzdrowić wszystko i wszystkich. Czyli pokazuje mi, że NIE JESTEM BOGIEM....
Uczucie bezradności skłania mnie,zmusza do zatrzymania się i spojrzenia na daną sytuację może z innej perspektywy...
Bezradność jest dyskomfortem. Ktoś powiedział,że dyskomfort jest nam NIEZBĘDNY do życia. Że dopiero gdy czujemy dyskomfort szukamy nowych rozwiązań, pomysłów, że uczucie dyskomfortu składnia nas do poszukiwań, do rozwoju....
Czuję się bezradna, gdy ktoś mi bliski błądzi.
Czuję się bezradna, gdy pragnę pomóc, ale druga osoba tej pomocy nie chce.
Czuję się bezradna, gdy ktoś bliski cierpi i nie widzi drogi wyjścia, nie jest gotowy na wyjście, a ja tą ścieżkę prowadzącą do wyjścia już zauważam...
Czuję się bezradna, gdy pragnę pomóc, ale druga osoba tej pomocy nie chce.
Czuję się bezradna, gdy ktoś bliski cierpi i nie widzi drogi wyjścia, nie jest gotowy na wyjście, a ja tą ścieżkę prowadzącą do wyjścia już zauważam...
Czuję się dziś bezradna......i wiem, że to też jest po coś.....
Więc....dziękuję dziś za tą Bezradność, bo jestem tego pewna za jakiś długi,krótki czas zrozumiem po co mi to poczucie bezradności,dyskomfortu, niemocy było.
Więc....dziękuję dziś za tą Bezradność, bo jestem tego pewna za jakiś długi,krótki czas zrozumiem po co mi to poczucie bezradności,dyskomfortu, niemocy było.
Więc Dziękuję 
Z Miłością 
Jola
Jola

