Opowiedz mi, jaki jest Twój❤
piątek, 18 lutego 2022
piątek, 11 lutego 2022
DEPRESJA
DEPRESJA
Co to jest? Czy 100-200 lat temu ludzie też cierpieli na nią? Co ją wywołuje? Czy są jakieś predyspozycje do uwikłania się w depresję? Jak się z niej wydostać? Czy w ogóle da się?
Zacznę od tego, że nie jestem lekarzem, nie ukończyłam medycyny. Ale obserwuję świat, ludzi, czytam, słucham, poszukuję Prawdy, którą czuję sercem. I pragnę opisać swoje odczucia i spostrzeżenia dotyczące właśnie tej trudnej choroby.
Depresja nie dopada nas znienacka. Jest to proces, który zaczyna się niezauważalnie, często już w dzieciństwie. Jest to myśl, emocja, która jest trudna, może niewygodna. Nie chcemy w to wchodzić, chowamy ją. Nie ma jej. Kropka. Jest ok :-)
Przychodzi następna myśl, pojawia się kolejna emocja, ale nadal jest dla nas niewygodna, trudna, stanowi wyzwanie. Chowamy i ją pod dywan lub do szafy. A my z pozoru spokojni idziemy dalej. Jest ok :-) Uśmiechamy się do życia :-) Hmmm....
I do tych wewnętrznych rozterek, skrzętnie chowanych dołóżmy zewnętrzne czynniki. Świat nabrał tempa. Świat stawia przed nami wyzwania. Masz być taki, owaki. Dobry w tym, wybitny w tamtym. Dziecko w wieku 8-10 lat powinno już prawie biegle mówić w jakimś obcym języku, ćwiczyć, trenować coś - może tenis ziemny? łyżwiarstwo? Na pewno musi już świetnie jeździć na nartach - przecież wszystkie dzieci znajomych już to opanowały!!! Wyjazdy na narty w Alpy itp. Dodatkowo dla dziewczynki balet lub taniec lub nauka śpiewu! A chłopak? To może piłka nożna, koniecznie już profesjonalne treningi, basen, jakiś martial art - judo, karate, no i wprowadźmy już siłownię, bo przecież trzeba wyglądać.
No dobra, dalej. Trzeba już w tym wieku dbać o wygląd. "Nie jedz za dużo, bo będziesz gruba." "No jak ty wyglądasz!" "Marsz do pokoju! Czy już odrobiłeś wszystkie lekcje?" "Ucz się, przecież wiem, że masz dużo testów w tym tygodniu!!!" Ufff....
A czy my rodzice, dorośli, wydawałoby się dojrzali i mądrzy życiowo ludzie, pytamy nasze dzieci - jak się czują? CO CZUJĄ? Czy uczymy je nazywania emocji? Czy mamy czas na rozmowę z naszymi dziećmi? Czy w ogóle jesteśmy ciekawi naszych dzieci? Czy chcemy, by były żołnierzami systemu??? Wiecznie czujni, zdyscyplinowani, na baczność. Stale gotowi do nowych wyzwań, które im narzuci system. Nie ma czasu pobiegać po łące, bo....lekcje, trening, obowiązki, korepetycje, testy, klasówki, wiecznie podnoszone wymagania, koniecznie studia itd Spotkania z koleżankami, kolegami? NIE MA CZASU! No urodziny to tak, najlepiej wystawne, by prześcignąć innych rodziców i tez być naj....
A nasze dzieci cichną.....Czasami zajęci sami sobą i nieradzeniem sobie z naszym własnym, dorosłym życiem, nie zauważamy, że tracimy kontakt z naszymi pociechami. I ....niezrozumiałe, uciszane, karcone, poganiane chowają się w sobie coraz bardziej. Czuję to energetycznie jakby powolutku odchodziły.....
Nie wiedzą, co czują. Nie potrafią nazwać swoich emocji. Nie mają kontaktu ze sobą, bo najzwyczajniej na świecie nie mają na to czasu. Bledną, słabną, głównie ich piękne, pełne światła Dusze. Nie błyszczą tak, jak dawniej. Wewnętrzne światło gaśnie.....Wieczne napięcie - w szkole i w domu - "masz być najlepsza!" "Najpiękniejsza!" "Masz mieć najlepsze oceny!" I....stają się bez kontaktu ze sobą żołnierzami systemu. Tak je czuję.....
Żyją w tym matriksowskim świecie. Starają się biec, jak każdy inny. Nie zauważają, że ptaki od 3 dni wyśpiewywują pieśń o nadchodzącej Wiośnie <3 Nie czują, że dziś mech jest ciepły <3 Nie zobaczą, że ...morze śpi. One tego nie widzą, nie czują. Nie mają kontaktu ze zmysłami swoimi. Roboty.
I żyją w tym kołowrotku dalej. Mają już 20 lat, partnerka, praca, jeszcze większy kierat, jeszcze szybciej biegną w tym systemowym wyścigu szczurów, bo przecież trzeba być naj!!! Zasłużyć! Osiągnąć! Być! Mieć!
A życie cichuteńko płynie, Dusza jeszcze jest przy tobie, ale dużo już nie mówi, nie próbuje już nawet krzyczeć, żebyś się zatrzymał. Mówiła do ciebie, szeptała. Czasami podniosła głos, wywołała jakieś zdarzenie, byś się przebudził, POCZUŁ, otworzył o czy rozejrzał się, przyjrzał swojemu życiu.... Byłeś głuchy i ślepy.....Wie, że już nie usłyszysz Jej. I milknie......
I wtedy po wielu latach wyzwań ponad miarę, biegu ponad możliwości i tracenia kontaktu ze sobą, nadchodzi ONA- DEPRESJA. "Ale jak to? Skąd? Przecież wszystko jest ok. Mam żonę, męża, dzieci, pracę, 2 samochody, dom, wczasy za granicą. Jak to? Ja? Depresja??? A!!!!!!!!!"
Depresja to stopniowa utrata kontaktu ze sobą. To stopniowe odchodzenie od siebie, zapominanie o sobie, utrata odwagi bycia dla siebie, słuchania siebie. Nie my jesteśmy na pierwszym miejscu, ale....inni, ich wymagania, rozkazy, nakazy. Sami siebie już nie pytamy co u nas, jak się czujemy. Nie ma nas. Są roboty.
Depresja to odcięcie od swoich emocji. Człowiek chowa się i nie widzi siebie. Pojawiają się lekarze, psychiatrzy, leki psychotropowe. I następuje odcięcie się od bólu, który jeszcze trochę nas budził z letargu. Już jest dobrze ....już nie czuję cierpienia...nie boli....nie czuję....Nie czujesz już NIC. Odcinasz się od siebie definitywnie. Nie ma ciebie, jest za to robot, który jest w stanie funkcjonować, wykonywać podstawowe czynności życiowe wymagane przez społeczeństwo. Czy społeczeństwo ubolewa nad tym, że Dusza twoja cierpi? Masz pracować, a to możesz przecież. Masz być posłuszny, a to leki też zapewnią. Nie myśl, nie czuj. Przecież jest ok.
Gdy energetycznie czuję osobę z depresją, widzę pustkę w środku. Ciszę. Szarość. Nie ma kolorów, nie ma śpiewu i muzyki. Przekonania typu- "życie jest ciężkie", "Co się wychylasz i tak nic z tego nie wyjdzie", "Po co ci ten wysiłek", "Nie idziesz na studia? Wszyscy idą. Tylko tak coś osiągniesz w życiu" uporczywie powtarzane, jak mantra, której nie rozumiemy, ale przecież wszyscy ich słuchają....
NAPRAWDĘ????? NO I?????
Wszystkie te przekonania są do podważenia. Żadne z nich nie odnosi się do KAŻDEGO CZŁOWIEKA. Każdy jest inny, indywidualny. Każdy idzie swoją własną, wyjątkową, unikatową drogą życia. Każdy dokonuje swoich wyborów ucząc się na swoich błędach. I to jest dobre <3
Jak więc sobie z tym poradzić? Z wymaganiami systemu, naszego środowiska? Co zrobić, gdzie szukać pomocy? Czy w ogóle da się wyjść z depresji?
Po pierwsze - POWRÓT DO NATURY. Może powiesz, że to zbyt proste. Medycyna akademicka w ogóle nie wspomina takiego "leku". Hmmm... może ma inne priorytety, a na pewno inaczej widzi człowieka. Jako zbiór kości, ścięgien, żył, organów. A człowiek jest istotą składającą się z ciała fizycznego i ciał subtelnych. Z Umysłu. I z Duszy. I te 3 składowe tworzą Ciebie. CUD. Jesteś CUDem, jak każdy człowiek <3 Nie jesteś oderwaną ręką, czy kolanem, które szwankuje. Lecz gdy boli cię kolano, zastanów się, czy masz dużo stresu w życiu. Jak się odżywiasz. Jak wyglądają twoje relacje. najpierw z samym sobą, a potem z innymi ludźmi.
Jesteśmy złożoną istotą, przepiękną, wielobarwną, jak Motyl, Tęcza i Wiatr nad Morzem w jednym <3
I wracam do Natury. Poznając życie na wsi już na codzień widzę i czuję ogromne różnice między wsią a miastem. Na wsi życie płynie. Nie ma czasu zastanawiać się nad wiadomościami płynącymi szeroką, groźną rzeką z tv. TU JEST ŻYCIE! Tu zwierzęta domagają się jadła. Tu pole czeka na nas. Tu jest zawsze tyle do zrobienia. I to jest piękne, o ile się to dostrzega i docenia. <3
Wieś daje ukojenie. Wieś pozwala dostrzec pierwsze wiosenne promyki słońca na niebie, usłyszeć śpiew ptaków zwiastujących wiosnę, długo zanim w mieście to złapiemy. Wieś ma swój rytm, i swoje obowiązki. Nie rozmyślasz na temat pewnych wydarzeń daleko w świecie, bo ...trzeba zająć się gospodarstwem. I w tej pracy tak cudownie blisko Matki Ziemi, ludzie na wsi mniej chorują, są zdrowsi psychicznie i fizycznie. Nie mają czasu "mielić" wieści ze światła o "jakiejś zarazie". TU SIĘ ŻYJE!
Tu dzieci biegają po łące na bosaka! Tu staruszeczka siedzi w słońcu na rozlatującej się ławeczce i widać lekki uśmiech na jej twarzy. Tu wstajesz z kurami i kładziesz się spać po zmierzchu. Tu życie ma swój rytm i ten rytm wpływa na ludzi. Czy to oznacza, że nie ma na wsi stresu? Jest i to dużo. Ale uziemienie codzienne, kontakt bezpośredni z ziemią pomaga realnie oszacować sprawę i nie dawać jej zbyt dużo swojej, tak cennej energii. I to jest klucz do zdrowia psychicznego i fizycznego również.
Czy ludzie aktywnie pracujący, mieszkający na wsi cierpią z powodu depresji? Zapewne też, ale w minimalnym stopniu w porównaniu do miast. Miasto to kłębowisko ludzi. To chaos po 15ej, gdy to tysiące wylegają na ulice w pośpiechu załatwiając ważne sprawy i obowiązki. Wiecznie zabiegani, z chaosem w oczach, przestraszeni, że nie zdążą, nie dadzą rady. Odwołują, unikają, przymykają oczy, manipulują, mówią półsłówkami, by...dać radę. I często gubią siebie w tym labiryncie zdarzeń....
POWRÓT DO NATURY
WODA . Obserwuj wodę. jedź nad jezioro, zanurz spojrzenie w stawie sąsiada. Jedź nad morze i spaceruj do upadu. Pij dobrą, żywą wodę. Oczyszczaj ją szungitem, doenergetyzowuj ją kwarcem różowym i innymi kryształami. Niech woda przepływa przez twoje ciało. Niech płynie przed twoimi oczami. Patrz i zatop się w jej nurcie, obserwuj jej bieg. Niech będzie spokojną tonią lub wzburzonym morzem. Niech WODA przebudzi twoje uśpione ciało i Ducha! Niech oczyści, obmyje, wypłucze z wszelkich zakamarków to wszystko, co cię blokuje, stopuje, nie pozwala na POCZUCIE siebie <3
Pozwól wodzie stać się częścią siebie. Pozwól sobie poczuć siebie, swoje emocje. Pozwól sobie, znajdź odwagę w sobie, byś odzyskał kontakt ze swoim bólem, cierpieniem, niespełnieniem, rozczarowaniem, lękiem, strachem, zbyt wygórowanymi ambicjami, pędem, szaleństwem, chaosem!!! P o c z u j i wejdź w to. Tak na 100% staw się. DLA SIEBIE <3
Stanie się cud. Będzie bolało. Będzie niewygodnie. Ale będzie PRAWDZIWIE <3 I to też będziesz TY <3
Bez wejścia w kontakt ze swoimi schowanymi, zakopanymi emocjami nie odzyskasz siebie i swojego życia <3
Staw się pamiętając, że NIGDY NIE JESTEŚ SAM <3 Zawsze jest choćby jedna osoba obok Ciebie, która wyciągnie do ciebie rękę, da wsparcie, będzie dla ciebie <3
..............
To nie wyczerpuje tematu, mam tego świadomość. Jednak temat depresji krąży we mnie od jakiegoś czasu. Przelałam tu tak "na dzisiaj" moje myśli i odczucia, które pisząc układały się w coraz bardziej sensowną całość.
Dziękuję Ci, drogi czytelniku, że jesteś, że pisząc do Ciebie, pozwoliłam sobie na swój własny, głęboki proces poznania <3
Z Miłością <3
Jola <3
niedziela, 6 lutego 2022
MY ROE DEER TEACHER
MY ROE DEER TEACHER
Świat pragnie poznać Ciebie PRAWDZIWEGO
ŻYCIE JEST CUDEM! TY JESTEŚ CUDEM!
ażdy dzień jest piękny, każdy dzień jest darem.
NIECH STANIE SIĘ MIŁOŚĆ
Energia nie znika. Nie można jej zniszczyć. Ale... można ją ukierunkować, przekierunkować tam, gdzie intencyjnie zechcemy.
KRĄG KOBIET
Kolejny Krąg Kobiet