Zmiana priorytetów
Wraz z dojrzewaniem, z upływem czasu, zmieniają się nasze priorytety.
Kiedyś myślałam, że najważniejsze w życiu to rodzina, kariera, świat. Ważne wydawało się , by było sprawiedliwie, by mnie chwalono, dostrzegano. Skupiałam się na tym, co na zewnątrz, na innych ludziach. Ważne były jakieś spektakularne wyczyny. Żyłam na zewnątrz.
Nie opiszę szczegółów mojej przemiany. Jednakże dużo się zadziało.... Poprzez trudności, niewygody, rozczarowania, niezgodę, ból, nawet cierpienie, kłamstwa, oszukiwanie samej siebie dotarłam do miejsca, gdzie zajrzałam po raz pierwszy tak szczerze do wewnątrz siebie. A tam był...chaos.....
I trudne to było. I niewygodne. I bolesne. I najchętniej to uciekłabym na zewnątrz, ale...tam już byłam i nie znalazłam ukojenia, nie znalazłam zrozumienia, akceptacji, wewnętrznego spokoju w sercu.
Więc zaczęłam krok po kroku "rozbrajanie tej bomby"...
Bomby wspomnień bolesnych, rozdrapywania ran, które bolały jak świeże....I przechodziłam je najpierw na czterech.....przechodziłam przez procesy... Proces za procesem.... Ból za bólem... I pojawiały się różne, często mocno schowane w ciele emocje. Złość, smutek, żal, płacz, niedowierzanie, rozczarowanie, gniew..... Cały wachlarz emocji schowany w moim ciele.... I przyjmowałam je, jedną po drugiej. I wchodziłam w tą "chmurę" emocji....Jedna za drugą, jedna za drugą... I bolało ciało... Ciało nigdy nie kłamie, więc pokazywało miejsce, w którym te wcześniej niemogące się ujawnić emocje, zostały, schowały się. I pozwalałam pogodzona z tym procesem, pozwalałam i m wyjść na światło dzienne.... I bolało...I...uwalniało się. jedna po drugiej... Dzień po dniu...
I wiesz co? Po wejściu w daną emocję, po przeżyciu jej w sobie, po upadku z powodu bólu,,,,,wstawałam..... Raz za razem wstawałam, podnosiłam się....Silniejsza i lżejsza....
I otwierały się moje oczy. I spojrzenie stawało się żywsze, szczersze....
Zaczynałam stawać na własne nogi, z nową siłą, z nowym spojrzeniem patrzyłam na siebie i świat wokół.
I zaczęło wszystko się zmieniać. Wiesz dlaczego? Nie dlatego, że wszystko wokół zmieniałam. Ale dlatego, że JA ZMIENIAŁAM SAMĄ SIEBIE.
Tylko to możemy. zmieniać samych siebie. Nie mamy prawa wpływać na innych. Nie mamy prawa mówić drugiemu człowiekowi, jak powinien się zachowywać, albo co powinien czuć. Ja mogę zająć się wyłącznie sobą. I ja staję się wtedy CAŁYM SWOIM ŚWIATEM, WSZECHŚWIATWEM <3 I wtedy staje się MAGIA <3
Dziś moim priorytetem jest - żyć w prawdzie. Mojej prawdzie,
Zrozumiałam, że każdy ma swoją prawdę. I to jest dobre.
Każdy ma prawo do swoich odczuć, do swojego odbioru rzeczywistości. I możemy to akceptować, z szacunkiem podchodzić najpierw do siebie , a potem do drugiego człowieka. Każdy ma swój świat, każdy jest kreatorem swojego świata. i jeśli nie chce nic zmienić - takie ma prawo. I jeśli chce "zepsuć", "zmarnować" sobie życie - to tylko nasza opinia. To nasza ocena. Może to "zmarnowanie" życia jest potrzebne, by się obudzić. Kto wie?
Ja mogę zająć się tylko swoim życiem, swoimi emocjami odczuciami, rozwojem, wzrostem.... I to jest dobre <3
Prawda we mnie. Dostrzeganie piękna we mnie i wokół. Szczere bycie z drugim człowiekiem. "Widzę Cię "- widzę ciebie, akceptuję ciebie, szanuję.
Ale wszystko zaczyna się we mnie. I to jest błędnie nazywane egoizmem. A w moim odczuciu, to jest po prostu Miłość do siebie samej. To ja jestem ze sobą od zawsze i będę ze sobą do fizycznego końca tutaj na Ziemi., I dalej.
To ja mogę być swoją najwspanialszą Przyjaciółką, znającą zarówno swoje słabości, jak i mocne strony. Wspierającą się we wszystkim , co robię. Akceptującą siebie zawsze i w każdej sytuacji.
Miłość. Bo w niej jest początek i koniec wszystkiego. Nie Miłość romantyczna, wyidealizowana, rycerz i biały koń. Lecz Miłość kochająca, wspierająca, akceptująca, szanująca, wybaczająca, rozumiejąca, ciepła, matczyna, życzliwa, uśmiechnięta Miłość <3 <3 <3
Stanie boso na ziemi. Wysadzanie kwiatów w ogrodzie. Dokarmianie i obserwacja ptaków wszelkiej barwy i wielkości. Słuchanie ich śpiewu i uczenie się rozpoznawania tych melodii.
Świadome czerpanie energii ze słońca. Otwieranie się na piękną pozytywną energię będącą wokół nas.
Uśmiech i przytulenie drugiego człowieka. Szczera rozmowa z otwartym sercem i umysłem.
Jak najczęstsza praktyka koherencji serca.
Codzienny, poranny rytuał zaparzania kawy pięciu przemian, jako rytuał bycia ze sobą.
To są moje priorytety....kilka z nich.
I wiesz? Kocham to moje życie, teraz tak blisko Natury. Tak blisko, że nie dzieli mnie nawet centymetr od niej, od Mamy Ziemi <3
Jesteśmy częścią Natury, jak rośliny, drzewa, zwierzęta. Jak kwiat, powietrze, woda i deszcz.
Spokój, wyciszenie, prawda, szacunek, połączenie, jedność to płynie z kontaktu z Naturą <3 I to są moje priorytety <3